C.D.
Mija kolejny dzień a Five-0 nie ma żadnego nowego śladu w sprawie seryjnego. To że nie ma nowych ofiar to dobrze ale i źle. Bez kolejnego ruchu nie ruszą dalej ze śledztwem a najgorsze jest to wyczekiwanie. Steve i Danno prawie nie wychodzą z gabinetów przeglądając stare sprawy i wszystkich seryjnych morderców z całej Ameryki. Może któryś z nich ma naśladowców albo przynajmniej ten psychopata inspiruje się którymś. To było by już coś. Rankiem zaraz po tym jak Chin pojechał pod siedzibę five-0 odbiera telefon od sasiadki.
- Panie Kelly. Jakiś mężczyzna kręcił sie obok Pana samochodu a potem wszedł do domu. - mówi szeptem kobieta. Chin bez namysłu zapalił swój motocykl i ruszył w kierunku domu.
Danny przez szybę widzi jak Steve przeglada kolejne pliki na komputerze. Wygląda jakby miał za chwilę zemleć. Blady, sine cienie pod oczami widać z kilometra. Nie pije nie je. Danno nie może dłużej patrzeć jak jego przyjaciela wykańcza się. Idzie do niego z determinacją. Dziś nie odpuści. Nawet gdyby miał go siłą wyciągnąć do domu.
- Steve. - wchodzi do gabinetu bez pukania. - Wystarczy zbieramy się do domu. Zaraz będzie tutaj Chin i Kono dokoncza za nas. - Steve nie reaguje. Dalej grzebie w komputerze, przegląda akta, jakby Danny 'ego w ogóle nie było w jego gabinecie. - Steven McGarrett mnie słyszy? Ziemia do Steva. - przyjaciel dalej go ignoruje. Nie tego już za wiele. Zdenerwowany zamyka mu laptop. - Spójrz na mnie. - Niechętnie Steve podnosi głowę. Patrzy prosto w oczy partnera i ogarnia go wielki żal. Łzy napływają mu do oczu i w końcu wyrzuca z siebie uczucia.
- W życiu nie czułem się tak bezsilny. Ten typ wodzi nas za nos. Śmieje się a ja nie moge nic zrobić. - widok załamanego przyjaciela zmiekczył stanowczego detektywa.
- Chodź. - Danno podchodzi do partnera i przytula go tak mocno jak tylko się da. Sam czuję bezsilność ale on nie jest żołnierzem który zawsze musi odnosić sukcesy. Jest detektywem przyzwyczajonym do porażek i konsekwencji związanych z nimi. - Złapiemy go. Ale najpierw musisz się wyspać.
Jest jeden plus tego że Steve jest zmeczony. Danno w końcu może poprowadzić swój samochód. Podjeżdża pod dom przyjaciela i dla pewnosci odprowadza go do środka.
- Idź wziąść prysznic a ja zamowie coś do jedzenia.
- Wszystko byle nie pizzę. - upomina przyjaciela Steve. - Coś chińskiego albo włoskiego.
- Pizza jest z Włoch. - drwi Danno.
Po pół godziny do domu dostarczone zostaje jedzenie a Steve dopiero co zasnął. Danno nie ma zamiaru go budzić więc zostawia jedzenie i sam zamierza pojechać do domu odpocząć. Nagle na stoliku odzywa sie komórka Komandora. Odbiera ją szybko.
- Komandorze...
- Z tej strony Detektyw Williams.
- Detektywie dostaliśmy informacje że w domu Porucznika Kelly doszło do strzelaniny. Wysłaliśmy tam już patrol. - detektyw nie budząc przyjaciela opuszcza jego dom i jedzie do domu Chin 'a. Ma nadzieję że nic wielkiego się nie stało że Chin jest cały. Choć z tyłu głowy ma jeden obraz.
Na miejscu pracują już policyjni technicy i kilku policjantów zabezpieczających teren. Czas przekonać się czy czarne myśli spełnią się. Zanim Danno zdąży wejść na ganek domu zza pleców dobiego go wołanie znajomego głosu. To Chin właśnie opuścił karetkę i zmierza w jego stronę. Z ulgą Danny podchodzi do przyjaciela.
- Nic ci nie jest? - Chin wyglada na całego ale na dłoniach i koszuli widać ślady krwi.
- Jest okey. Był tutaj. Zaszedł mnie od tyłu. Uderzył a potem chciał związać. Przywiózł ze sobą dwa ciała chyba chciał je tu zostawić. - bez względu na to jak straszne wydaje sie to co mowi Chin jest bardzo spokojny.
- Dom był pusty? Gdzie Sara?
- Jest u Adama zgodził się ją pilnować kiedy jestem w pracy. I całe szczęście nie wiem co by było gdyby... - Danno powstrzymuje Chin 'a przed dalszym snuciem przypuszczen. Wie że gdyby chodziło o Grace albo Charlie 'ego czuł by się tak samo.
- Widziałeś go?
- Nie jestem pewien. - odpowiada zmieszany - Widzialem postać kiedy leżałem w kuchni ale nic wiecej. Napewno był to mężczyzna. I... - waha sie czy powiedzieć o swoich domyslach. - ... wydaje mi się jakbym znał skądś ten głos.
- Skąd? - Chin tylko kiwa głową że nie wie.
- Gdzie McGarrett?
- Zostawiłem go w domu. Wyglądał jak żywy trup. - wyznaje.
- Ty też nie wygladasz za dobrze. Jedz do domu zadzwoń do dzieci. Ja w tym czasie spróbuję przypomnieć sobie skąd znam ten głos. - Danno nie dyskujtuje tylko żegna się z Chin 'em i odjeżdża.
C.D.N.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz